
Rozdział 1
Był wczesny, zimowy poranek. Jeden z tych leniwym poranków, podczas których ma się ochote jeszcze bardziej nakryć kołdrą, aniżeli spod niej wyjść. Za oknami wciąż panował półmrok, jednak Tomi nie przespał całej nocy. Myślał o nadchodzących godzinach, które dzieliły go od stanięcia twarzą w twarz z realizacją własnych marzeń.
